Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oczyszczanie organizmu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oczyszczanie organizmu. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 maja 2010

Lewatywa - lek na wszystko?


W jelicie grubym tworzy się warstwa niewydalonych resztek pokarmowych, która nie pozwala na jego prawidłową pracę. Warstwa ta jest przyjazna dla szkodliwych bakterii, grzybów, pleśni i innych pasożytów. 

Ich produkty przemiany materii niszczą niezbędną jelitom florę bakteryjną, zatruwają krew, a co za tym idzie — cały organizm. A zatem powstają idealne warunki dla rozwoju wielu chorób.

Dr Norman W. Walker w swojej książce „Kwitnące zdrowie — porady lekarza, który w znakomitym zdrowiu dożył 116 lat” pisze: „Stwierdzono ponad wszelką wątpliwość, że najbardziej podatnym gruntem dla rozwoju drobnoustrojów chorobotwórczych są ludzkie ekskrementy o temperaturze 37–38 stopni Celsjusza, czyli o temperaturze ciała. Stąd wniosek, że właśnie w zawartości jelita grubego należy przede wszystkim szukać przyczyn wszelkich dolegliwości i każdej choroby. Toteż lepiej zadbać o czystość, niż być zmuszonym do operacji jelita. (…) Jeżeli chcesz być zdrowy, utrzymuj swoje ciało w czystości nie tylko od zewnątrz, ale także od wewnątrz, i właściwie je odżywiaj”.

Twierdził, że bardzo ważne jest regularne wypróżnianie, ale też zalecał bezwzględnie unikać wszelkich specyfików i środków przeczyszczających. Uważał, że każdy taki środek jest w jakimś stopniu szkodliwy. Najbezpieczniejszym natomiast jest lewatywa i jedzenie w dużych ilościach surowych warzyw i owoców. By wzmocnić jelita, zalecał również ćwiczenia.

Niektórzy bardzo się boją robić lewatywę. Podchodzą do tego zabiegu z niechęcią, nawet z obrzydzeniem. A jest to najstarszy sposób leczenia. Kiedyś pierwszym etapem leczenia była właśnie lewatywa, czyli oczyszczenie jelit z zalegających resztek pokarmowych.

Dawniej małym dzieciom przy niedomaganiach zdrowotnych w pierwszej kolejności też się robiło lewatywkę albo dawało się coś na przeczyszczenie. Teraz lewatywa, tak jak kiedyś stawianie baniek, jest niedoceniana. A szkoda, bo pomaga niemal natychmiast. Jej efekt czuje się zaraz, np. przechodzi ból głowy, ustępują też inne bóle, daje się zlikwidować początek grypy czy kataru. W każdym razie, zwłaszcza w połączeniu z dietą sokową czy jarską, skraca się czas chorowania nawet do dwóch, trzech dni. W chorobach przewlekłych trwa to trochę dłużej, ale jest to sposób skuteczny.

W książce pt. „Szczepienia — niebezpieczne, ukrywane fakty. Plejada znanych lekarzy opowiada się przeciwko szczepieniom” autor, Ian Sinclair, pisze, że wszystkie zarazki, które nie znajdują odpowiednich warunków, nie rozwijają się. Jednak trafiając na odpowiedni grunt, potrafią rozwinąć się błyskawicznie. Nasz organizm, zanieczyszczony produktami rozpadu z niewydalonych w porę resztek pokarmowych, stwarza ku temu idealne warunki. I choć wciąż wydala ten niestrawiony pokarm, to część i tak jest odkładana w jelitach i tkankach organizmu.

A to wszystko z powodu nieodpowiedniego i zbyt obfitego pokarmu. „Przyczyną wszystkich chorób jest głównie spożywanie zbyt dużej ilości białka, jedzenie produktów pochodzenia zwierzęcego, nawet wtedy, gdy jest to tylko mleko i sery. To powoduje zainfekowanie organizmu produktami jego rozpadu. Jeśli do tego nie jada się w ogóle lub za mało owoców i surowych jarzyn, dochodzi do osłabienia sił fizycznych. Następuje spadek energii”. O tym pisze w swej książce „Toksemia przyczyną wszystkich chorób” dr John H. Tilden.

Lewatywę stosuje się dla oczyszczania organizmu, w razie infekcji, przy zaparciach, również przy alergiach. Raz na jakiś czas w celu profilaktycznym też powinno się ją stosować, zwłaszcza gdy nie zwracamy uwagi na sposób odżywiania. Doszłam do wniosku, że na początku dobrze jest ją robić codziennie przez kilka dni, a potem co drugi, co trzeci dzień, później raz w tygodniu. Jednorazowy zabieg to trochę za mało.

A jak robić lewatywę? Można zakupić specjalną gruszkę do wykonywania lewatyw. Jednak lepszy jest irygator. Jest to gumowy worek, który można zawiesić na haku lub nawet gwoździu wbitym w ścianę. Worek ten wyposażony jest w gumową lub plastikową rurkę zakończoną końcówką plastikową i kranikiem, który odkręcamy w momencie, gdy jesteśmy przygotowani do wlewu. Końcówkę oczywiście trzeba nasmarować, najlepiej olejem jadalnym. Worek wypełniamy przegotowaną wodą z dodatkiem soku z cytryny, mniej więcej w proporcji 1 łyżka soku na 1 litr przegotowanej wody. Przed wprowadzeniem końcówki do odbytu pamiętać należy o spuszczeniu odrobiny wody, by z rurki zeszło powietrze. Wtedy należy zakręcić kranik i odkręcić już po wprowadzeniu końcówki.

Lewatywę z powodzeniem można wykonać samemu. Najlepiej robić ją w pobliżu sedesu, by w razie konieczności zdążyć do niego dojść. Wypełniony worek wieszamy na takiej wysokości, by rurka sięgnęła swobodnie w miejsce przeznaczenia. Przyjmujemy pozycję klęczną i opierając się na łokciu, drugą ręką wprowadzamy końcówkę irygatora do odbytu. Najwygodniej jest ją wprowadzić od przodu. Potem czekamy, aż cała woda zejdzie. Po tym zabiegu szybko następuje wypróżnienie w dwóch, trzech etapach.

Czasem może się zdarzyć, że początkowo nie wytrzymamy do końca wlewu i trzeba się szybko przenieść na sedes. Po takim wypróżnieniu dobrze jest dokończyć zabieg i poczekać na następne. Trzeba jednak starać się wytrzymać do końca. Przy kolejnych zabiegach zazwyczaj się to udaje i nie ma konieczności przerywania. Wszystko zależy od indywidualnych cech człowieka i stopnia zanieczyszczenia jelita.

Wlewy robi się nie tylko z sokiem z cytryny, ale można robić również z samej wody przegotowanej, z kawy, z ziół (np. rumianku, szałwii lub pokrzywy w ilości 5–10 łyżek na litr wody). Kawa podana odwrotnie działa odtruwająco i rozszerza drogi żółciowe. Sama widziałam kiedyś w telewizji program pokazujący, jak we wrocławskim zoo robiono lwu lewatywy z kawy, by go ratować przed śmiercią z powodu podanej mu przez kogoś trucizny. Nie jest to więc sposób nieznany medycynie.

Nie będę opisywała sposobu robienia lewatyw z kawy, bo nie próbowałam, ale można sięgnąć do poradników opisujących ich różne rodzaje. Polecam książki Michała Tombaka, który m.in. opisuje, z czego i w jaki sposób można wykonywać lewatywy, a także książki Małachowa, np. „Oczyszczanie organizmu”, oraz inne publikacje, które dokładniej opisują, w jaki sposób wykonywać wlewy, jak często i z czego. Są też w aptekach gotowe jednorazowe zestawy do robienia lewatyw. Próbowałam też tego sposobu, jednak najbardziej odpowiada mi sposób przedstawiony powyżej. Płyn w takim aptecznym zestawie może ma korzystne składniki, ale zawiera także trochę chemii. Dlatego lepiej samemu przygotować sobie płyn ze składnikami naturalnymi. By oczyścić jelita, można też skorzystać z zabiegu wykonywanego w gabinecie. Jest to zabieg coraz bardziej popularny i pojawia się coraz więcej gabinetów świadczących tego rodzaju usługi. Ten rodzaj zabiegu nazywa się hydrokolonoterapią.

Po wykonaniu oczyszczenia jelit nie zaleca się najadania się od razu do syta. Jelita opróżnione są trochę mniej sprężyste. Lepiej wprowadzać jedzenie w mniejszych ilościach i zastosować od razu zdrową dietę.

Lidia Aleksandra Szadkowska 
Leczyć czy wyleczyć. 
W jaki sposób skutecznie wspomóc organizm 
w walce z chorobami 
uznanymi za nieuleczalne



czwartek, 13 maja 2010

Zdrowe odżywianie i jego sekrety



W dzisiejszych czasach niekonwencjonalne metody badań i leczenia budzą coraz większą sympatię i zaufanie.

Nowoczesne badania wymagają kompleksowego podejścia do diagnostyki i leczenia, podczas których organizm bada się jako całość, dokonując analizy psychiki i fizjologii całego zespołu organów i układu nerwowego. Leczy się nie chorobę, ale chorego z jego indywidualnymi cechami psychofizycznymi.

Wykorzystując systemowe podejście do diagnostyki i terapii, naukowcy zmniejszają przepaść między postawioną diagnozą a leczeniem. Nowoczesne badania wykazały, że proces leczenia należy połączyć ze zmianą w sposobie odżywiania.

Opierając się na własnym 20-letnim doświadczeniu stwierdzam, że najcenniejsze są alternatywne metody diagnostyczne, pozwalające na etapie badania ocenić działanie środków leczniczych na podstawie ich oddziaływania na cały organizm.

Pierwszy, wstępny etap badania służy określeniu już istniejących uszkodzeń naszego organizmu: skutków operacji, mechanicznych uszkodzeń ciała, wstrząśnień mózgu.

Drugi etap to test homeopatyczny, ustalający psychiczny portret pacjenta, niezbędny do indywidualnego doboru preparatów homeopatycznych i wyjaśniający dodatkowo przyczyny dolegliwości wywołanych stanem psychicznym chorego.

W trzecim etapie badania wprowadzamy metodę diagnostyki irydologicznej. Irydologia jest dziedziną medycyny niekonwencjonalnej, która analizuje anatomię i fizjologię tęczówki oka, jej dziedziczne uwarunkowania, strukturalne i chromatyczne adapcjonotroficzne zmiany w przebiegu różnych chorób. Te zmiany tworzą swoistą historię choroby pacjenta od momentu urodzenia do dnia, gdy dokonujemy diagnozy.

Tęczówka oka pozwala zobaczyć proces zatruwania organizmu toksynami w wyniku nieprawidłowego odżywiania, nawyków, błędów w łączeniu pokarmów. Na przykład zgromadzone przez lata na tęczówce oka toksyny pochodzące z pożywienia, powietrza i leków - tzw. promienie toksyczne, pokazują kierunek wnikania tych toksyn od jelita grubego do różnych organów ciała, łącznie z mózgiem. Przenikaniu toksyn do ustroju towarzyszą często bóle różnego rodzaju.

Jednak irydologia nie pozwala na dokładne oznaczenia stopnia uszkodzenia organów ani nie wyjaśnia patologii niezwiązanych z odczuciem bólu. Dlatego w czwartym etapie badania stosujemy metodę niemieckiego naukowca dr R. Volla. Metoda ta pozwala połączyć badania elektropunkturowe z leczeniem homeopatycznym i innymi naturalnymi metodami oddziaływania na organizm człowieka. Metoda dr R. Volla pozwala wykonywać diagnostykę na poziomie funkcjonalnym, kiedy nie ma jeszcze zmian organicznych, lecz pojawiają się zmiany lub zaburzenia w pracy organów. Wielkim atutem tej metody jest możliwość szybkiego testowania różnych środków farmakologicznych, ich wpływu na organizm chorego bez ich zażywania, bez ingerencji wewnątrz organizmu.

Piąty etap to indywidualny dobór preparatów homeopatycznych i preparatów naturalnych. Wieloletnie doświadczenie przekonało nas, że podobnie jak w przypadku kompleksowej diagnozy, musimy prowadzić kompleksowe leczenie i łączyć metodę homeopatii z innymi metodami medycyny naturalnej.

Chcąc uzyskać poprawę, należy od czegoś zacząć. Pierwszym i najważniejszym zadaniem jest zatrzymanie procesu samozatrucia, czyli wyeliminowanie, a co najmniej ograniczenie do minimum produkcji toksyn. Łączy się to ze zmianą w sposobie żywienia oraz nauką łączenia produktów pokarmowych.

Zanim się tego nauczymy, musimy już zacząć dbać o własne zdrowie, może powinniśmy raz w tygodniu na 24-36 godzin wstrzymać się od przyjmowania pożywienia, pić natomiast często w małych dawkach wodę destylowaną (około 2-3 litrów na dobę – zależnie od pory roku, temperatury i pragnienia). Dodatkowo należy przetestować przyjmowane leki chemiczne i jeśli przyczyniają się do produkcji toksyn w organizmie – wyeliminować je z użycia, zmniejszyć dawkę leku lub częstotliwość przyjmowania. Leczenie należy prowadzić za pomocą leków homeopatycznych dobranych indywidualnie. Na tym etapie możliwe jest pogorszenie lub zaostrzenie dolegliwości – jest to dobry znak.

Kolejnym etapem leczenia jest ograniczenie spożycia pożywienia przetwarzanego w temperaturze powyżej 47°C do 40% dziennej diety, rozszerzenie diety o surowe owoce i warzywa, które muszą stanowić 60% dziennego pożywienia. Jednocześnie prowadzimy terapię sokową dla przyspieszenia procesu leczenia. Stosujemy głodówki jednodniowe (24 – 36 godzin) i staramy się prawidłowo łączyć produkty żywieniowe. Raz na 3-4 miesiące zalecana jest 3 – 7 dniowa głodówka. Właśnie na tym etapie dobieramy indywidualnie leki homeopatyczne, które oddziałują na przyczyny wielu dolegliwości i chorób.

My chcemy żyć
Naprzód, mój drogi czytelniku - pisał Michał Bułhakow w „Mistrzu i Małgorzacie”. W pewnym momencie życia wszyscy musimy zadać sobie pytanie: Co jest dla nas najważniejsze? Bogactwo? Kariera? Sława? Wszystko to nic, jeżeli nie mamy ZDROWIA!

Bogaty człowiek nie może kupić sobie zdrowia. Nie zastąpi go kariera, którą można łatwo stracić, jeżeli nie mamy zdrowia. Kiedy człowiek jest chory, nie cieszy go żadna sława.

Nie jestem przeciwnikiem zamożności, bo człowiek musi mieć określony komfort życia. Jednak nie znaczy to, że bogactwo trzeba zdobywać za wszelką cenę, nawet cenę własnego zdrowia. A jeszcze gorzej – za cenę zdrowia innych ludzi. Proszę spojrzeć na ludzi młodych. Alkohol, papierosy, narkotyki błyskawicznie niszczą ich organizm. Nie mówię tu wcale o nieprawidłowym żywieniu organizmu, mówię o truciźnie. Wielu ludzi jest przekonanych, że w taki sposób uspokoją swoje nerwy, zdobędą pewność siebie. To nonsens. Dlatego hit aforyzmów: „Żyć szybko, umierać młodo” to moim zdaniem największy absurd.

Trzeba dążyć do tego, aby żyć długo i zdrowo. Ośmielam się twierdzić, że każdy człowiek jest stworzony do twórczości, do poznania samego siebie. O jakiej twórczości można jednak myśleć, jeżeli nie ma zdrowia – jeżeli coś boli i dolega? Wszystkie myśli skierowane są wtedy na dokuczliwe bóle oraz na to, w jaki sposób je zlikwidować. Chciałbym dodać, że wspomniane zjawisko bólu jest naturalnym sygnałem nieprawidłowości zachodzących w zatrutym organizmie. Za pośrednictwem bólu organizm informuje nas, że coś trzeba naprawić lub zmienić w sposobie życia, żywienia.

Wiele osób ignoruje ten krzyk o ratunek, zażywając silne leki przeciwbólowe, które w ich mniemaniu przyczynią się do trwałej poprawy stanu zdrowia. Pan Bóg dał nam fantastyczną maszynę – nasz organizm. Kiedy kupujemy nowy samochód, to dbamy o niego, chuchamy i dmuchamy, bo sporo za niego zapłaciliśmy.

Ale większość ludzi myśli, że organizm dostaliśmy za darmo, co oznacza, że nie trzeba się o niego martwić. Za taki sposób myślenia płacimy zdrowiem. Jak już wspomniałem, nie jestem przeciwnikiem bogactwa. Ale jestem przeciwnikiem aforyzmu: „Bogactwo za wszelką cenę”. A kiedy mamy zdrowie i bogactwo, pozostaje ta jedyna rzecz, o której nie chcemy nawet myśleć – ŚMIERĆ. Nawet kiedy nasze życie staje się dla nas nieznośnym ciężarem, trzymamy się go kurczowo. Wszystkie siły duchowe i fizyczne zaczynamy tracić na walkę ze ŚMIERCIĄ.

Wszyscy chcemy długiego i zdrowego życia. Chyba każdy chciałby żyć wiecznie, będąc zdrowym i pełnym sił życiowych. Medycyna nie zna przypadku, aby ktoś uniknął śmierci, ale stosując zasady naturalnej higieny i dietetyki można dożyć wieku odmierzonego nam genetycznie przez matkę naturę. Jak długi ten żywot powinien być, nikt jeszcze nie może obliczyć, ale już Biblia szacuje nasz prawidłowy wiek na 120 lat.

Postarajmy się więc dożyć 120 lat, a wtedy z pomocą przyjdą nam genetycy. Nie zmarnujmy takiej szansy!!!

Jedzenie jest nałogiem
Do przodu, mój Czytelniku. Kto powiedział, że życie po 50-ce jest skończone? Spróbujmy uczynić „pięćdziesiątkę” początkiem nowego życia – bez bólu i dolegliwości. Jedzenie nas zabija. Ludzie przez niepowstrzymaną chęć jedzenia umierają, nie przeżywszy połowy tego, co odmierzył im Pan Bóg. Dzikie zwierzęta, kiedy są chore, nie jedzą wcale. One przeżywają pełny cykl swojego życia, jeżeli mają odpowiednie warunki środowiskowe. Instynktownie dobierają sobie pożywienie - właśnie to, którego najbardziej potrzebują dla normalnego funkcjonowania organizmu. Człowiek jest dziwnym stworzeniem. Posiada lepszy instynkt w planie doboru pożywienia niż zwierzęta, ale wcale z niego nie korzysta. Zjada trudno przyswajalne posiłki i dziwi się, że nie dożywa stu lat.

Moim zdaniem spożywanie ciężkostrawnego jedzenia należy ograniczyć bądź całkowicie wyeliminować. Można sobie na nie pozwolić jedynie w wyjątkowo trudnych warunkach życiowych, w przypadku braku innego odpowiedniego pokarmu.

Teoretycznie wszyscy pragniemy długiego życia, lecz w rzeczywistości skracamy je do minimum. Czy jest w tym jakikolwiek sens? Mało komu przyjdzie do głowy poznać podstawy funkcjonowania, żywienia i pielęgnacji własnego organizmu – najlepszej „biologicznej maszyny”, którą obdarzyła nas natura. Paradoksalnie, nawet znając te podstawy, postępujemy wbrew nim.

Jeżeli ktoś zaproponowałby nam wlanie do nowego samochodu z silnikiem benzynowym ropy, na pewno potraktowalibyśmy go jak wariata. Albo gorzej - jak wroga! Absurd polega na tym, że właściwie to samo robimy z naszym ciałem. Próbujemy wpakować do środka taką mieszankę paliwową, że trudno uwierzyć, że w ogóle działa. Człowiek poświęca mniej uwagi własnemu organizmowi niż swojemu kotu lub psu!

Wydawałoby się, że długie życie i dobre zdrowie muszą być regułą, ale niestety są wyjątkiem. Choroba jest rezultatem przestępstwa! Większość ludzi popełnia przestępstwa przeciw samym sobie, bo okrada swój organizm. Kradną własne zdrowie – nasze podstawowe bogactwo. Nie okradajmy samych siebie. Bądźmy miliarderami własnego zdrowia, a wtedy dopracujemy się duchowego bogactwa. Być zawsze w humorze, niezależnie od wieku, w dobrej formie fizycznej – warto nad tym popracować.

Sekret wiecznego zdrowia, młodego organizmu zależy od oczyszczania i regeneracji wnętrza naszego ciała przy pomocy uporządkowanego, naturalnego sposobu jedzenia, ćwiczeń fizycznych, aktywnego odpoczynku, relaksu i świeżego powietrza.

Oczyszczając nasz organizm za pomocą metod opisanych w książce "Zdrowe odżywianie i jego sekrety" i wykonując codziennie ćwiczenia fizyczne, możemy stworzyć nasze ciało takim, jakim pokazują je rzeźbiarze starożytnej Grecji. Człowiek jest wyjątkiem w naturze, musi świadomie stosować narzucone przez nią bardzo proste reguły.

Zwierzęta robią to podświadome. Spróbujmy zrozumieć właśnie te reguły i stosować je na co dzień, to łatwe. Ale wszystko, co genialne, jest proste, bo genialna jest sama natura. Nie żałujmy czasu i wysiłku, aby poznać te reguły. Nie żałujmy czasu i wysiłku, aby wprowadzić je w nasze życie.

Żyjmy zgodnie z regułami natury, a ona pozwoli nam cieszyć się bogactwem nie przemijającego zdrowia tak fizycznego, jak i duchownego. Wtedy każdy dzień przyniesie nam radość, chęć poznawania świata, karierę i dostatek. Nie dajmy się okradać samym sobie. Od czego zaczniemy?

Głodówka zdrowotna
Proszę się nie obawiać słowa „głodówka”, nie chcę zamęczyć Państwa głodem. Nie chcę, żeby Państwo od razu zmienili styl swojego życia. Natura nie lubi nagłych zmian.

Produkty surowe i gotowane
Każdy z nas ponosi odpowiedzialność za własny sposób odżywiania. Tylko dostateczna ilość świeżych surowych warzyw lub soków z nich otrzymywanych dostarcza niezbędnych elementów odżywczych, jakimi są ENZYMY. Nasz organizm jest zbudowany z miliardów mikroskopijnych komórek, które potrzebują ŻYWEGO AKTYWNEGO POŻYWIENIA.

Enzymy
Kluczem do efektywnego żywienia naszego organizmu jest „życie” obecne w naszym pożywieniu i niewidoczne elementy, nazwane ENZYMAMI. Element obecny w nasionach i roślinach, będący podstawą „życia”, to właśnie enzym.

Czy możemy spożywać tylko surowe warzywa?
Ludzie wiedzą niewiele na temat żywienia surowymi warzywami, owocami i sokami. Jedząc surowe warzywa i owoce, poprawiamy sprawność żucia. Sporo czasu trzeba, aby dokładnie przeżuć twarde jedzenie, zawierające suplementy żywieniowe, tak żeby stały się dostępne dla komórek i tkanek organizmu. Dlaczego musimy jeść surowe warzywa i owoce, i ile musimy jeść ich w stanie surowym?

Soki nie są skoncentrowanym jedzeniem
Koncentrowane jedzenie to jedzenie, które przeszło proces likwidacji w nim wody. Soki są jedzeniem bardzo rzadkim, zawierającym najwyższej jakości wodę, w której są rozpuszczone żywe pierwiastki i enzymy w bardzo małych ilościach, właśnie te, których najbardziej potrzebują komórki i tkanki organizmu. Soki to najbardziej pożyteczne jedzenie.

Mleko
Sok z marchwi zawiera tyle samo wody co krowie mleko. Jednak niewłaściwe jest porównanie tych dwóch płynów na poziomie wartości odżywczej. Mleko jest produktem, który w organizmie ludzkim wytwarza największą ilość śluzu. Poziom kazeiny w mleku krowim przewyższa trzykrotnie jej poziom w mleku ludzkim (kazeina to uboczny produkt mleka, z którego robi się bardzo mocny klej). Faktem jest, że przyczyną powstania śluzu u dzieci i dorosłych jest właśnie używanie krowiego mleka. Ludzie pijący dużo mleka miewają często katar, przeziębienia, zapalenia zatok. Natomiast sok z marchwi jest jednym z najlepszych środków oczyszczających organizm ze śluzu. Jeśli trzeba zastąpić mleko krowie innym, polecam mleko kozie, podgrzane tylko do temperatury 37° C, aby zachować wolne enzymy. Nie jest wskazane używanie mleka pasteryzowanego. Najlepiej pić kozie mleko zaraz po wydojeniu, można je przechowywać do 2 dni w lodówce, w zamkniętym pojemniku. Dla dzieci najlepszym mlekiem jest mleko matki, a po nim – surowe mleko kozy. Udowodniono, że mleko krowy wytwarza dużo śluzu, a mleko kozy – nie. Przyczyna spożywania dużej ilości mleka krowiego jest czysto ekonomiczna: krowy dają więcej mleka niż kozy.

Podstawy prawidłowego żywienia
Jak prawidłowo się odżywiać? Należy jeść wtedy, gdy organizm znajdzie optymalne warunki dla prawidłowego przyswajania i wchłaniania pokarmu. Niektóre warunki wpływają pozytywnie na przyswajanie pożywienia, a niektóre wstrzymują ten proces. Pierwsza reguła naturalnego systemu żywieniowego brzmi:

Jedz tylko wtedy, gdy odczuwasz głód
Powinniśmy jeść tylko z jednego powodu - aby zaspokoić zapotrzebowanie organizmu na składniki odżywcze i energię. Nie znaczy to, że trzeba uparcie trzymać się reguły spożywania trzech posiłków dziennie, ale należy jeść tylko wtedy, gdy jesteśmy głodni.

Możemy ograniczyć posiłki do jednego podstawowego w ciągu dnia i dodatkowego posiłku składającego się z warzyw, bez potrzeby dojadania i spożywania posiłku przed snem. Słuchajmy głosu natury, który mówi nam, kiedy potrzebujemy pożywienia. Reguła trzech posiłków dziennie nie jest prawidłowym wskaźnikiem zaspokajania głodu.

Nie wolno jeść, gdy odczuwamy ból, niepokój
Jeżeli po jedzeniu odczuwacie Państwo dyskomfort, ciężar w żołądku lub jelitach, należy powstrzymać się od jedzenia do momentu, aż dolegliwości te miną. Zawsze należy kierować się instynktem.

Lepiej nie jeść w czasie, przed i po poważnej pracy fizycznej lub umysłowej
Do starego rzymskiego przysłowia „Pełny żołądek nie lubi myśleć” można dodać „i orać”. Bardzo ważne jest, aby znaleźć czas na jedzenie.

Kiedy jemy – nie pijemy
To bardzo ważna reguła. Polacy często piją herbatę lub kawę w trakcie jedzenia. Badania naukowe udowadniają, że woda pita w trakcie pożywienia opuszcza w ciągu 10 minut żołądek, a wraz z nią odprowadzone zostają soki trawienne, co sprawia, że ustają procesy trawienia.

Należy dokładnie przeżuć i zmieszać pokarm ze śliną
Jedzenie dokładnie przeżute poddawane jest działaniu soków żołądkowych. Natomiast jedzenie przełykane w kawałkach potrzebuje znacznie więcej czasu na trawienie. Można oszczędzić sporo energii podczas trawienia, jeśli poświęcimy więcej uwagi i czasu na dokładne przeżuwanie pokarmu. Połykanie potraw bez ich przeżucia prowadzi do przejadania się.

Kiedy jeść?
Rano można nie jeść nic.

Obżarstwo 
Nadmierna ilość przyjmowanego pożywienia jest największą tragedią ludzi od ponad 1000 lat. Właściwie wszyscy jemy zbyt dużo.

Prawidłowe łączenie pokarmów
Soki trawienne to płyny precyzyjnie stworzone przez naturę. Dla każdego typu potraw organizm produkuje odpowiednie kombinacje hormonów trawiennych o specjalnych właściwościach.

Gruczoły przewodu trawienia mogą odpowiednio zmieniać swoją pracę, zależnie od ilości produkowanych soków trawiennych, a także regulować ich właściwości. Różne pokarmy potrzebują odpowiednio dobranych soków trawiennych. Węglowodany wymagają na przykład soków zawierających enzymy trawiące węglowodany. Jedzenie obfitujące w białka wymaga soków z enzymami rozkładającymi te białka. Specyficzne hormony, produkowane do każdego rodzaju pokarmu tak różnią się właściwościami, że Iwan Pawłow, słynny rosyjski badacz, nazwał je „mlecznym sokiem”, „chlebowym sokiem”, „mięsnym sokiem” itd.

Na podstawie wiedzy o biochemii trawienia dr H. Shelton opracował odpowiednie reguły łączenia pokarmów żywieniowych. Ich skuteczność potwierdzona została w praktyce przez dr. Sheltona i innych naukowców. Reguły właściwego łączenia ze sobą produktów spożywczych bezwzględnie powinni stosować zarówno ludzie chorzy, jak i zdrowi.

Skutki nieprawidłowego łączenia pokarmów
Trwała walka organizmu z ciężkostrawnymi mieszankami pokarmów oraz toksycznymi produktami ich rozpadu prowadzi do spadku odporności organizmu, obniżenia energii życiowej i sił tradycyjnych. Powoduje kwaśne odbijania po obfitym posiłku składającym się z mięsa, chleba, ziemniaków, mleka, warzyw i owoców. Czy są one znakiem dobrego trawienia tych mieszanek? Nie, organizm przeżywa kryzys żołądkowy, co objawia się gazami, odbiciami oraz zgagą tak mocną i kwaśną, że piecze w gardle i nosie. Gdy prawidłowo zestawimy produkty w posiłku, zgaga i odbicia zginą bezpowrotnie. Wielu ludzi, a zwłaszcza lekarze, po dokładnej analizie składu takiej mieszanki, zapewne zaproponowaliby zupełnie inny, rozsądny zestaw produktów w diecie.

Lekarze, farmaceuci i producenci leków zajmują się głównie realizowaniem zapotrzebowania pacjentów na leki, które łagodzą skutki nieprawidłowych połączeń produktów żywieniowych. Podstawowym zadaniem prawidłowego odżywiania jest zapobieganie fermentacji i toksycznego rozkładu pożywienia w organizmie.

Jedną z głównych przyczyn niewłaściwej pracy traktu trawienia jest nieprawidłowe łączenie pokarmów. Łatwo sobie wyobrazić widok śmierdzących i rozpadających się produktów w żołądku, przechodzących w formie nie strawionej do dwunastnicy. Nie trzeba podkreślać, że produkty rozpadu pokarmów znajdujące się w żołądku, wyglądają podobnie jak rozpadające się odpadki w śmietniku. Produkty ich rozkładu są tak samo szkodliwe dla życia i zdrowia jak odpadki w korycie dla świń.

Zastanówmy się, jak wygląda posiłek w domu przysłowiowych Kowalskich. Składa się on tradycyjnie z chleba, mięsa, ziemniaków (popijanych herbatą, kawą, mlekiem). Często na stole Kowalskich gości rosół, a jako deser - ciasto lub lody. Dodatki to sosy różnego rodzaju, musztarda lub keczup, pieprz. Celem takiego posiłku jest jednorazowe umieszczenie w żołądku dużej ilości różnorodnych produktów. Na pewno żaden układ trawienia nie jest w stanie przetworzyć takiej nienaturalnej mieszanki. Żołądki ludzi, którzy łączą różne produkty w jednym posiłku, zamieniają się w śmietniska. Fermentacja i gnicie są tam nieuniknione. Czy można oczekiwać dobrego zdrowia przy takim jedzeniu? Czy można się dziwić się, że ludzie narzekają na zdrowie?

Sergey Karpov