wtorek, 5 kwietnia 2022

Epidemia, o której nikt nie mówi! Niedobór witaminy D3 ma wpływ na nasze życie!


Zbyt mało słonecznych miesięcy w roku, częste przebywanie w pomieszczeniach i nieodpowiednia dieta to przepis na niedobór witaminy D3, którego nie należy lekceważyć! Wiele osób boryka się na co dzień ze skutkami deficytu, a co więcej, nie zdaje sobie z tego sprawy. 


Bezsenność, zmęczenie, bóle kości i mięśni to objawy niedoboru witaminy D3. Fot. px.

Niedobory tak zwanej słonecznej witaminy niestety wciąż często są bagatelizowane, mimo tego, że dotykają większość z nas. To problem niemal całego społeczeństwa, a przecież sposoby na poprawę zdrowia i samopoczucia są w naszym zasięgu! 

Zdaniem ekspertów aż 90 proc. populacji w Polsce ma niedobór witaminy D3[1]. Oznacza to, że prawie każda osoba w kraju może być narażona na mniejsze lub większe problemy ze zdrowiem z tego powodu! Przyczyną tego bez wątpienia jest niewielkie nasłonecznienie Polski wynikające z takiego, a nie innego położenia geograficznego. 

Mapy prezentujące średnie nasłonecznienie Europy wyraźnie pokazują, że Polska znajduje się w „strefie 1600 godzin”, co oznacza ok. 66 słonecznych rocznie[2]. Deficyt witaminy D3 jest również często spowodowany faktem, że wiele osób przebywa w pomieszczeniach i samochodach, nawet w słoneczne dni. Odpowiednia suplementacja witamin z grupy D może być zatem koniecznością przez większość miesięcy w roku.

“Epidemia” awitaminozy

Wysoki odsetek niedoborów witaminy D3 w polskiej populacji jest zdaniem ekspertów niepokojący[3]. W całej Europie częstość występowania deficytów to duży problem - zarówno wśród osób zdrowych, jak i hospitalizowanych. Niedobór witaminy D jest powszechny także u osób poniżej 65. roku życia oraz u pacjentów z osteoporozą[4]. Właśnie dlatego, w Polsce od lat zalecane jest codzienne przyjmowanie witaminy D3. Mimo to społeczeństwo nadal ma zbyt małą wiedzę na temat skutków niedoborów witamin, a co za tym idzie lekceważy suplementację. 

To duży błąd. Witamina D3 odpowiada nie tylko za mineralizację kości, ale ma ogromne znaczenie dla układu nerwowego, mięśniowego i odpornościowego. Wpływa zatem niemal na cały organizm, a skutki awitaminozy mogą być bardzo poważne - od obniżenia odporności i częstych infekcji, po zaburzenia układu nerwowego, krzywicę u dzieci, osteomalację, złamania kości, a nawet zwiększenie się ryzyka chorób autoimmunologicznych. Ponadto niskie stężenie witaminy D może wiązać się z występowaniem insulinooporności[5]. Jak zatem dostarczyć sobie odpowiedniej dawki witaminy D3?

"Witamina D3 znajduje się w pożywieniu, głównie w rybach takich jak węgorz, śledź, makrela, łosoś, a także w żółtku jaj, serze i w krowim mleku. Niestety jej ilość występująca w produktach spożywczych jest niewystarczająca, aby pokryć dzienne zapotrzebowanie. Podaż witaminy D z żywności to jedynie około 20 proc. dziennego zapotrzebowania" - radzi Izabela Wojciuk, ekspertka marki HempKing. 

"Niedobór witaminy D3 może dotknąć każdego, bez względu na wiek czy stan zdrowia, w związku z czym zdecydowanie jest to problem całego społeczeństwa, którzy szczególnie odczuwalny może być właśnie dziś. Okazuje się bowiem, że witamina D wpływa pozytywnie na odporność, a co za tym idzie może mieć korzystny wpływ na zapobieganie i walkę z wieloma chorobami" - dodaje ekspertka.

Bezsenność, zmęczenie, bóle kości i mięśni - objawy niedoboru witaminy D3

Na deficyt witaminy D3 są narażone nie tylko dzieci, seniorzy i kobiety w ciąży. Osoby dorosłe często odczuwają skutki niedoboru i nie znają przyczyny swoich dolegliwości, a wystarczy obserwacja organizmu i proste badanie krwi. W świetle aktualnych kryteriów prawidłowe stężenie witaminy D we krwi – wyrażone stężeniem jej metabolitu, tj. 25(OH)D – wynosi powyżej 30 ng/ml[6].

"Oznaki deficytu słonecznej witaminy to zmęczenie, obniżenie nastroju, bóle kości i mięśni, bezsenność, niska odporność, a także choroby przyzębia, nadciśnienie czy nadwaga. Długotrwały niedobór witaminy D3 niesie za sobą o wiele poważniejsze skutki, takie jak zwyrodnienia układu kostnego, częste złamania, problemy z funkcjonowaniem układu nerwowego, a nawet wypadanie zębów. 

Nie warto lekceważyć pierwszych objawów deficytu, aby nie wpędzić się w poważniejsze choroby. Żeby sprawdzić stan witaminy D3 w organizmie wystarczy zrobić laboratoryjne badanie krwi. Jest ono proste i można je wykonać szybko i sprawnie w większości ośrodków zdrowia" - mówi Izabela Wojciuk z firmy HempKing.

Warto wiedzieć, że stężenie witaminy D spada wraz z wiekiem. Po 65. roku życia jest jej czterokrotnie mniej[7], w związku z tym osoby starsze są bardziej narażone np. na złamania kości. Dlatego powinny one szczególnie dbać o prawidłową dietę oraz o suplementację witaminy D3.

Suplementacja z głową!

Pamiętajmy o tym, że witamina D dobrze przyswaja się wtedy, gdy jest spożywana z tłuszczami. To właśnie one pomagają się jej rozpuścić i lepiej wchłonąć do naszego organizmu. Właśnie dlatego najlepszym jej nośnikiem będą preparaty, których głównym składnikiem jest olej - np. konopny lub kokosowy. Co ważne, zaleca się, aby kapsułki lub krople podawane były w trakcie posiłku.

"Wybierając suplement diety warto brać pod uwagę jego wchłanialność, po to by efektywnie wspierać organizm" - mówi Izabela Wojciuk z firmy HempKing. 

"Właśnie dlatego olej konopny to dobry kompan dla witaminy D3. Wspiera on naturalną odporność, wzmacnia układ naczyniowo-sercowy, upiększa skórę oraz obniża poziom złego cholesterolu we krwi. Zawiera także nienasycone kwasy tłuszczowe omega-3 i omega-6. Taka forma suplementu może być wzbogacona o kolejne witaminy, na przykład E, która również jest rozpuszczalna w tłuszczach. Przed zakupem suplementów koniecznie jest wykonanie badań krwi oraz konsultacja wyników z lekarzem lub farmaceutą" - dodaje ekspertka.

Witamina D3 jest ważna dla naszego organizmu, dlatego należy dbać o jej prawidłowy poziom przez cały rok, zwłaszcza w miesiącach mniej słonecznych. Lekceważenie zaleceń lekarzy doprowadziło w Polsce do “epidemii” awitaminozy, podczas gdy droga do lepszego zdrowia i samopoczucia jest prosta. 

Newseria


[1] https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C399291%2Cekspert-ponad-90-proc-polakow-ma-niedobory-witaminy-d.html

[2]https://www.weatheronline.pl/weather/maps/city?FMM=1&FYY=2019&LMM=12&LYY=2019&WMO=12375&CONT=plpl&REGION=0001&LAND=PL&ART=SOS&R=0&NOREGION=0&LEVEL=162&LANG=pl&MOD=tab

[3] Stanowisko Zespołu Ekspertów. Polskie zalecenia dotyczące profilaktyki niedoborów witaminy D, Ginekol Pol. 2010

[4] M. Walicka, A. Jasik, M. Paczyńska, M. Wąsowski, M. Tałałaj, E. Marcinowska-Suchowierska, Niedobór witaminy D – problem społeczny, Postępy Nauk Medycznych, t. XXXII, nr 1, 2019

[5] Mikołaj Kamiński i inni, Insulin Resistance in Adults with Type 1 Diabetes is Associated with Lower Vitamin D Serum Concentration, „Experimental and Clinical Endocrinology & Diabetes”, 2019

[6] https://ncez.pzh.gov.pl/ciaza-i-macierzynstwo/niedobor-witaminy-d-u-ciezarnych-polek-czy-problem-konczy-sie-latem/

[7] https://ncez.pzh.gov.pl/abc-zywienia-/zasady-zdrowego-zywienia/witamina-d--a-covid-19--aktualny-stan-wiedzy/


wtorek, 29 czerwca 2021

40 tys. zł kary dla lekarki za błędną diagnozę


Błędnie przeprowadzone i opisane badanie mammograficzne mogło przyczynić się do rozwoju raka piersi. Tak uznał w Sąd Okręgowy w Białymstoku, który prawomocnie skazał specjalistkę radiologii. Pacjentka, która dziś jest niepełnosprawna, otrzyma zadośćuczynienie. 


40 tys. zł kary dla lekarki za błędną diagnozę. Fot.: iStock

Sprawa sprzed lat

Do badania doszło 12 lat temu, podczas badań profilaktycznych wykonywanych w mammobusie na terenie Białegostoku. Poszkodowana pacjentka przystała na zaproszenie tamtejszej przychodni, i przystąpiła do badania piersi. Lekarka miała błędnie przeprowadzić a następnie opisać zmiany, które mogły być wskazaniem do leczenia onkologicznego. Według jej opisu, mammografia nie wykazała zmian nowotworowych. W następstwie zaniedbania mogło dojść do opóźnienia w wykryciu raka i zbyt późnego podjęcia leczenia choroby. Prokuratura uznała, że było to narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.

Sąd nie dał wiary

Obrońcy lekarki wskazywali, że nowotwór mógł rozwinąć się pomiędzy rzeczonym badaniem a wizytą w Białostockim Centrum Onkologii, które wykryło nowotwór. Biegli powołani w sprawie stwierdzili, że badanie było przeprowadzone w nieprawidłowy sposób, dlatego rozpoznanie zmian w piersi pacjentki było niemożliwe. Sąd uznał, że specjalistka radiologii nie powinna w takiej sytuacji podchodzić do opisywania wadliwie wykonanych zdjęć rentgenowskich.

W uzasadnieniu wyroku podkreślono, że nie chodzi o niewykrycie raka, bo nie ma dowodów na to, że już wtedy istniał, ale o zignorowanie sygnału. Pisemna informacja przesłana do pacjentki, w której kobieta została zapewniona o pełnym zdrowiu swoich piersi, miała doprowadzić do zaniechania dalszej diagnostyki. Sędzia zaznaczył, że badania są dofinansowane, dlatego mogło dojść do zaniechania ich jakości na rzecz ich ilości.

Sąd drugiej instancji nie miał wątpliwości

Pierwotnie lekarka miała wypłacić pacjentce 15 tys. zł. w ramach częściowego naprawienia szkody. Obrońcy kobiety nie zgadzali się jednak z wyrokiem i złożyli stosowną apelację, domagając się uniewinnienia specjalistki. Sąd Okręgowy w Białymstoku utrzymał poprzedni wyrok w mocy, zamieniając jednak wcześniej wymierzoną karę pieniężną na 40 tys. zł. zadośćuczynienia. Według Kuriera Porannego, identyczną kwotę wypłaciła wcześniej pokrzywdzonej przychodnia, która zatrudniała radiolożkę. Lekarkę sąd skazał też na pół roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata.

News4Media 

 

 

środa, 9 czerwca 2021

Jesteś zaszczepiony, ale czy to znaczy że jesteś bezpieczny?


Coraz więcej Polaków decyduje się na szczepienie przeciw COVID-19. Odsetek zaszczepionych co najmniej jedną dawką wynosi 38,1 procent i wciąż rośnie[1]. To optymistyczna prognoza, która pozwala nam na skuteczną walkę z pandemią, jednak należy pamiętać, że mimo ich wysokiej skuteczności ok. 5 do 10% szczepionych nie nabywa odporności na wirusa. 

 


Również liczba utrzymujących się w organizmie przeciwciał, a także długość ochrony jest bardzo indywidualna i zależy od wielu czynników. Aby mieć absolutną pewność, że nasz organizm jest gotowy na walkę z chorobą po szczepieniu, należy sprawdzić, czy nasz układ odpornościowy posiada wystarczający poziom przeciwciał. Możemy to zrobić na dwa sposoby – w laboratorium albo samodzielnie, korzystając z pierwszych na polskim rynku testów szwajcarskiego laboratorium PRIMA Lab, badających poziom przeciwciał poszczepiennych w naszym organizmie, których skuteczność oceniono na ponad 90%.

Sprawdź czy jesteś bezpieczny

Badania potwierdzają, że wśród osób zaszczepionych przeciwciała neutralizujące wirusa SARS-CoV-2, są wykrywalne od 6 do nawet 8 miesięcy po kontakcie z wirusem[2]. Jednak na poziom przeciwciał w naszym organizmie i tempo ich powstania wpływ ma bardzo wiele czynników, m.in.: przebieg COVD-19, wiek, ogólny stan zdrowia, choroby współistniejące itp. 

Samo nabycie odporności po szczepieniu nie jest natychmiastowe i zajmuje około dwóch tygodni od zastrzyku. Co również istotne, u 5 do 10 procent zaszczepionych w ogóle nie dochodzi do wytworzenia się odporności. Są to tzw. osoby non-responders. Jak zatem mieć pewność, że jest się bezpiecznym? Odpowiedzią są testy badające poziom przeciwciał. Do tej pory można je było wykonać tylko w specjalistycznych laboratoriach, ale od tego tygodnia w sieci sklepów Biedronka są już dostępne testy do samokontroli renomowanego szwajcarskiego laboratorium PRIMA Lab. Warto przy tym zauważyć, że tego typu testy są około trzy razy tańsze niż laboratoryjne.

Jak zweryfikować czy test do samokontroli jest wiarygodny?

Prawo regulujące obrót wyrobami medycznymi dopuszcza możliwość wprowadzania przez wytwórcę testu przeznaczonego do samokontroli pod warunkiem, że uzyskał certyfikat jednostki notyfikowanej. Podczas zakupu testu warto zwrócić uwagę, czy produkty obok znaku CE posiadają czterocyfrowy numer takiego certyfikatu. Podczas procesu weryfikacji testów badane jest to czy przekazane przez producenta dane mają pokrycie w dokumentacji, a także czy produkt może być bezpiecznie użytkowany przez osobę, która nie jest profesjonalistą. Oprócz wymaganego certyfikatu wszystkie testy muszą być odpowiednio przetłumaczone na język polski. W przeciwnym wypadku mogą być nieprawidłowo stosowane, a tym samym pokazywać błędny wynik.

Pierwszy test do samokontroli poziomu przeciwciał poszczepiennych dostępny już w Polsce

W tym tygodniu na polski rynek trafił pierwszy test do samokontroli poziomu przeciwciał powstałych po szczepieniu. Został on stworzony przez renomowane szwajcarskie laboratorium PRIMA Lab. Badania kliniczne testu potwierdzają jego wysoką, ponad 90% skuteczność. Testy posiadają zgłoszenie do Urzędu Rejestracji Leków i Wyrobów Medycznych, jak również posiadają certyfikat renomowanej niemieckiej jednostki notyfikowanej, dopuszczający je do obrotu na terenie krajów Unii Europejskiej.

[1] Stan na 07.06.2021r. dane Ministerstwa Zdrowia

[2] https://news.arizona.edu/story/study-shows-sars-cov-2-antibodies-provide-lasting-immunity

Newseria